sobota, 30 sierpnia 2014

URSUS cz.2

Hej :)
Po wyjściu z hali nr.1 wchodzi się na bodajże teren prywatny, co oczywiście od tej strony nie jest widoczne. Przejście normalne, taka uliczka, na wprost po prostu jedna wielka ruina. Resztki tego, co zostało jeszcze niewyburzone z kolejnej hali. Wydaje się że od tej strony nie da się tam wejść. Jest jakaś brama, niby zamknięta - ale można próbować jakoś po niej wejść. Wszędzie krzaki, wysoka trawa -nic nie wskazuje na to, że można się tam dostać. Obchodząc wokół plac rozbiórki można wejść przez siatkę, lub dziurę w siatce, co oczywiście jest bardziej komfortowe (o ile można tak powiedzieć ). Jest to otwarty teren, więc trzeba uważać na ochroniarzy, którzy niespiesznie, aczkolwiek dosyć regularnie potrafią "patrolować" plac :)

Budynek, w którym można chwilę "pozwiedzać" jest nieduży,a w środku są znikome ilości starych papierów, gazet itd. W środku znalazłam tylko klucze :) Powyższe zdjęcie robione jest z dachu tego budynku, na który łatwo się dostać, po drabince w klatce schodowej :]
Ze względu na ochroniarzy może się zdarzyć, że nie będziecie mogli opuścić terenu tą samą trasą, więc proponuję łatwiejszą :) Po schodkach na sam dół, przez wejście główne, niedaleko tej bramy o której wspominałam wcześniej, że można próbować przez nią w jakiś sposób wejść. Jeżeli wyjdziecie tędy to po prawej stronie będzie mały zbiornik z wodą a obok parterowy, mały budynek, podobny do dawnych sklepów. Śmiało można wchodzić przez okno a wyjść z niego przez drzwi ukryte w zaroślach :) --> dlatego nie widać ich z uliczki.

BLIŹNIACZE HALE
To jest to, co naprawdę warto zobaczyć, ale tu ochrona jest większa, to też trzeba uważać. Nie spacerować sobie legalnie po dachu, bo tam nie ma gdzie się ukryć, a ochroniarze łatwo wyłapują "ruchomy cel", tym bardziej, że jest to teren prywatny. 






W środku dużo ciekawych rzeczy, więcej prasy, informacji dotyczących produkcji śrub (zestawienie miesięczne ), pozostałości po rzeczach codziennego użytku w pracy, windy ( radzę nie wchodzić ), łazienki pracownicze. Wszystko jest w niezłym stanie mimo tylu lat nieużytkowania. 



Wszędzie jest ciekawie, można chodzić i chodzić. Z wyjściem też można kombinować, w zależności czy złapie was ochrona, czy też nie :) Mnie złapali i wyprowadzili bramą, która o dziwo okazała się otwarta :D
Nie będę nikogo straszyć, bo akurat ochroniarz był miły, tylko kazał opuścić teren :(
Po jakiś 3 godzinach zwiedzania musiałam opuścić to piękne miejsce, a jeszcze trochę tego było, ale to nic :) Może jeszcze raz się tam wybiorę, póki tego nie rozebrali.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz